RSS
wtorek, 31 lipca 2012
Jak powstał księżyc? Księżyc postał na skutek kolizji między Ziemią a obiektem wielkości Marsa?

"Księżyc to wynik kolizji między Ziemią a obiektem wielkości Marsa, uformowany z materiału obu tych ciał - głosi powszechnie przyjęta Teoria wielkiego zderzenia. Komplikują ją jednak zaskakujące wyniki chemicznych badań księżycowych próbek. Doprowadziły do stworzenia nowych hipotez dotyczących powstania ziemskiego satelity, ale żadna z nich nie wyjaśnia wszystkich wątpliwości. Jedna z nich zakłada, że jest on oderwanym fragmentem naszej planety.

Dominującą teorią naukową wyjaśniającą powstanie Księżyca jest tzw. Teoria wielkiego zderzenia. Według niej nasz satelita powstał w wyniku kolizji między młodą, liczącą zaledwie 34 mln lat, Ziemią i sosunkowo wolno poruszającym się ciałem rozmiarów Marsa, zwanym Theą. Szczegóły tego procesu pozostawały jednak dyskusyjne.

Kolizja miała doprowadzić do rozgrzania się obu ciał i uwolnienia ogromnej chmury pochodzącego z nich roztopionego materiału, który następnie się chłodził i zbierał w grudki, aż doprowadził do powstania nowego obiektu. Sugerowałoby to, że Księżyc zbudowany jest z materiału pochodzącego zarówno z Ziemi, jak i z Thei, które powinny się od siebie różnić.

Chemiczne różnice i podobieństwa

Te koncepcję nieco komplikują jednak badania "izotopowych kompozycji" - proporcji naturalnie występujących wariacji niektórych atomów - w ziemskich i księżycowych próbkach. Chociaż Księżyc ma żelazny rdzeń tak jak Ziemia, nie ma tych samych frakcji żelaza.

Z kolei proporcje izotopów tlenu są dla naszej planety i jej satelity niemal identyczne. Naukowcy nie są zgodni, co doprowadziło do takiej sytuacji.

W marcu grupa badaczy ogłosiła na łamach "Nature Geoscience", że najnowsze analizy księżycowych próbek pochodzących z misji Apollo wykazały niesamowicie podobne proporcje izotopów tytanu dla obu ciał. Na tej podstawie skłaniali się ku tezie, że Księżyc w jakiś sposób odszczepił się od Ziemi.

Ziemia "potrącona" przez duży obiekt?

Jednak inna grupa naukowców z Center for Space w szwajcarskim Bernie stworzyła komputerowe symulacje sugerujące inną możliwość: że w młodą Ziemię uderzył znacznie większy i szybciej poruszający się obiekt, niż dotąd przypuszczano.

Takie ciało nie ucierpiałoby za bardzo podczas kosmicznej kolizji i straciłoby tylko niewielką ilość materiału. Ilość rozgrzanych odłamków pozostałych po zderzeniu, według symulacji byłaby odpowiednia do stworzenia ciała wielkości Księżyca.

Wciąż są wątpliwości

Jednak według badaczy ze Szwajcarii przy takim scenariuszu, zakładającym, że większość materiału formującego nowy obiekt pochodziła z Ziemi, podobieństwa kompozycji izotopów powinny być wyraźniejsze.

Wątpliwości dotyczące nowej hipotezy i tematu powstania Srebrnego Globu mogą rozwiać dalsze analizy księżycowych próbek i kolejne symulacje komputerowe całego procesu."

Więcej: http://www.tvnmeteo.pl/informacje/ciekawostki,49/ksiezyc-moze-byc-fragmentem-ziemi,53975,1,0.html

08:02, radioalert
Link Dodaj komentarz »
1000 kormoranów do odstrzału!? Bo za dużo jedzą?

"Na Warmii i Mazurach odstrzel do końca roku nawet 1000 kormoranów. Według rybaków ptaki nie tylko wyjadają ryby, ale także niszczą roślinność, a ich odchody zanieczyszczają wodę i powodują degradację jezior. Zgodę na odstrzał wydała Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Olsztynie.

Do odstrzału 250 ptaków na wniosek Gospodarstwa Rybackiego Szwaderki dojdzie od początku sierpnia do końca roku na jeziorach Plusznem, Łańskim, Świętym i Maróz Duży w woj. warmińsko-mazurskim. Przeprowadzą go myśliwi z Polskiego Związku Łowieckiego i leśnicy, którzy mają zadbać o to, by polowania na kormorany odbywały się w sposób bezpieczny dla turystów przebywających nad tymi jeziorami. Takich akcji może być więcej.

Odstrzelą nawet tysiąc sztuk

- Tegoroczna redukcja kormoranów w województwie warmińsko-mazurskim może objąć ponad tysiąc sztuk - poinformowała Maja Jakubiuk z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Olsztynie. Zgodę na odstrzał dostało nie tylko Gospodarstwo Rybackie Szwaderki. 200 osobników zlikwiduje też Gospodarstwo Rybackie w Iławie, a wnioski o odstrzał do stu sztuk złożyły kolejne.

Urzędnicy Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska przyznają, że łączna liczba zezwoleń jest najwyższa od wielu lat. Wynika to głównie z ubiegłorocznej zmiany przepisów o ochronie gatunkowej zwierząt. Dotychczas hodowcy ryb mogli bez zezwoleń płoszyć i zabijać kormorany na terenie stawów rybnych uznawanych za obręby hodowlane. Teraz także oni muszą uzyskać stosowne zezwolenie na odstępstwa od zakazów odstrzału.

Jedzą za dużo

Według rybaków rosnąca od lat populacja kormoranów na Mazurach przyczyniła się do zmniejszenia połowów.

- Kiedyś łowiliśmy rocznie po 200 ton ryb, teraz rybacy i wędkarze odławiają łącznie nie więcej niż 100 ton ryb. Szacujemy, że kormorany zjadają nawet dwukrotnie więcej - mówi prezes Gospodarstwa Rybackiego Szwaderki, Mirosława Tymoszczuka.

Jest ich coraz więcej

Liczebność kormoranów w województwie warmińsko-mazurskim oceniana jest na ok. 6 tys. par lęgowych. Według szacunków naukowców z Instytutu Rybactwa Śródlądowego w Olsztynie od lat 90. liczba tych ptaków wzrosła 3,5-krotnie. Odstrzały mają ograniczyć szkody w środowisku i akwenach użytkowanych przez rybaków."

Więcej: http://www.tvnmeteo.pl/informacje/polska,28/kormorany-do-odstrzalu-bo-maja-wilczy-apetyt,54002,1,0.html

07:59, radioalert
Link Dodaj komentarz »
Siostry Radwańskie zagrają w drugiej rundzie olimpijskiego turnieju deblowego

"Agnieszka i Urszula Radwańskie pokonały w poniedziałek Słowaczki Dominikę Cibulkovą i Danielę Hantuchovą 6:2, 6:1. Polki awansowały do drugiej rundy gry podwójnej turnieju rozgrywanego na trawiastych kortach Wimbledonu.

  Urszula Radwańska /PAP/EPA
  Urszula Radwańska
 
/PAP/EPA
Początkowo spotkanie Polek ze Słowaczkami miało odbyć się już w niedzielę, ale termin został przesunięty z powodu deszczu. Kibice oglądali wyrównaną grę tylko przez cztery pierwsze gemy, po których był remis 2:2. Później na korcie niepodzielnie panowały Polki, które pozwoliły rywalkom na zdobycie jeszcze tylko jednego punktu.

W życiu bym nie powiedziała, że w starciu z nimi stracimy tylko trzy gemy. To był nasz dzień, wszystko u nas funkcjonowało jak należy. Wiedziałyśmy, że one świetnie grają z głębi kortu i musimy unikać wymian. Ten plan sprawdził się w stu procentach- oceniła Agnieszka. Urszuli w dobrej grze nie przeszkodził nawet rozegrany kilka godzin wcześniej przegrany mecz singla z Amerykanką Sereną Williams 2:6, 3:6. Granie na korcie trawiastym "wchodzi w nogi", ale na szczęście miałam dość czasu, by się zregenerować. Cieszę się też, że ze Słowaczkami uporałyśmy się tak szybko - przyznała młodsza z sióstr.

Kolejny mecz Polki rozegrają już we wtorek. Tym razem spotkają się ze znacznie bardziej wymagającymi rywalkami - Amerykankami Liezel Huber i Lisą Raymond.

Amerykanki tworzą obecnie najlepszy debel na świecie - stwierdziła Agnieszka Radwańska. Grając z nimi nie można sobie pozwolić na żaden błąd. Są świetnie zgrane, na proste błędy z ich strony nie ma co liczyć- oceniła."

Więcej: http://www.rmf24.pl/raport-londyn2012/reprezentacja/news-siostry-radwanskie-zagraja-w-drugiej-rundzie-olimpijskiego-t,nId,625680

07:58, radioalert
Link Dodaj komentarz »
Dziś sekcje zwłok ofiar wypadku na przejeździe kolejowym w Bratoszewicach

"Zgodnie z planem dziś rozpoczną się sekcje zwłok ofiar zderzenia busa z pociągiem, do którego doszło wczoraj rano na przejeździe kolejowym w Bratoszewicach w Łódzkiem. Wśród osób, które zginęły byli Ukraińcy zatrudnieni w jednej z firm przetwarzających owoce i warzywa. Pasażerowie forda transita byli w drodze do pracy - ich bus wjechał wprost pod nadjeżdżający pociąg relacji Łowicz Główny - Łódź Kaliska.

W Zakładzie Medycyny Sądowej w Łodzi dokonano już wstępnej identyfikacji ośmiu z dziewięciu ofiar wypadku na przejeździe kolejowym w Bratoszewicach w Łódzkiem. Potwierdziły się informacje, że wśród osób, które zginęły było sześć kobiet i trzech mężczyzn. W większości byli to ludzie w wieku 21-30 lat. Najstarszą ofiarą była 44-letnia kobieta.

Osiem osób jadących busem zginęło na miejscu. Zderzenie przeżyły dwie pasażerki - jedną strażakom udało się wydobyć ze sterty blachy, druga była uwięziona wewnątrz busa. Obie w bardzo ciężkim stanie trafiły do szpitali w Łodzi i Zgierzu. Niestety, jedna z nich kilka godzin później zmarła. Wśród zabitych była kobieta w ciąży.

Dziś zostanie przeprowadzona sekcja zwłok ofiar tragicznego wypadku.

Prawdopodobnie zawinił kierowca busa

Jak podkreśla rzecznik łódzkiej prokuratury Krzysztof Kopania, przejazd w Bratoszewicach był prawidłowo oznakowany, a znak STOP dobrze widoczny. Wstępne ustalenia wskazują, że wszelkie rygory z tym związane zostały zachowane. Przed przejazdem znajduje się znak STOP. Wiele wskazuje na to, że wynikający z tego obowiązek nie został zachowany przez kierowcę busa - podkreśla Kopania.

O winie kierowcy busa mają świadczyć ślady hamowania już za znakiem STOP oraz relacja świadka.

Osiem osób zginęło na miejscu, jedna zmarła w szpitalu

Bus z dziesięcioma osobami jechał drogą Domaradzyn - Bratoszewice. Prawdopodobnie kierujący fordem transitem nie zatrzymał się przed znakiem STOP i tuż przed godziną 6 rano w poniedziałek na niestrzeżonym przejeździe kolejowym w Bratoszewicach nie ustąpił pierwszeństwa przejazdu pociągowi relacji Łowicz Główny - Łódź Kaliska.

Skład nie miał możliwości zahamować, gdy bus pojawił się na torach. Ze wstępnych ustaleń wynika, że ważący prawie 130 ton pociąg jechał z dozwoloną prędkością - ok. 80 km/h - i był sprawny technicznie. Pchał przed sobą pojazd przez prawie 30 metrów, a zatrzymał się kilkaset metrów za przejazdem. Transit zmienił się w poskręcaną blachę. Jak powiedzieli reporterce RMF FM strażacy, jest tak zniszczony, że trudno było nawet rozpoznać jego markę."

Więcej: http://www.rmf24.pl/news-dzis-sekcje-zwlok-ofiar-wypadku-na-przejezdzie-kolejowym-w-b,nId,625695

Czworo turystów z Warszawy, poszukiwanych od środy w Pieninach, nie żyje

"Czworo turystów z Warszawy, poszukiwanych od środy w Pieninach, nie żyje - poinformowali ratownicy z podhalańskiej grupy GOPR. Ich ciała znaleziono na szlaku prowadzącym do wąwozu Homole. Najprawdopodobniej turyści zginęli od uderzenia pioruna.

    /PAP
   
 
/PAP
Ze wstępnych ustaleń wynika, że małżeństwo w wieku ok. 50 lat wraz z 21-letnią córką i jej 22-letnim narzeczonym wyjechali ze Szczawnicy na Palenicę kolejką, później dotarli do rezerwatu Biała Woda. Niestety, tam ślad się urywał.

Wszystko wskazuje na to, że w turystów uderzył piorun. W środę po południu nad Pieninami przeszła burza. Pogoda załamała się akurat w momencie, gdy cała czwórka znajdowała się w górach. Ciała turystów leżały pod drzewem, 300-400 metrów od schronisko Pod Durbaszką, w pobliżu szlaku prowadzącego z Durbaszki na Wyskoki Wierch w Małych Pieninach.

Niewykluczone, że turyści (bardzo nierozsądnie) pod drzewem szukali schronienia. Bardziej prawdopodobna wydaje się jednak druga wersja. Mówi się, że wędrujący po górach mieszkańcy Warszawy chcieli jak najszybciej dojść do schroniska i zeszli z głównego szlaku i na skróty planowali dotrzeć do bezpiecznego miejsca. Niestety, kiedy mijali drzewa, uderzył w nie piorun.

Nagła śmierć wyjaśnia teraz, dlaczego z turystami nie można było nawiązać kontaktu. Telefony mieszkańców Warszawy nie działały; przestały się logować do sieci.

Zwłoki turystów zostały przewiezione do zakładu medycyny sądowej, aby ustalić dokładną przyczynę śmierci.

Ratownicy rozpoczęli akcję poszukiwawczą już w nocy ze środy na czwartek. Oprócz goprowców i funkcjonariuszy z psami tropiącymi brali w niej udział strażacy. Wykorzystano także policyjny helikopter. Służby o zaginięciu poinformował syn mieszkańców Warszawy, który przyjechał spotkać się z rodziną."

Więcej: http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-gopr-poszukiwani-turysci-z-warszawy-nie-zyja,nId,625069

07:56, radioalert
Link Dodaj komentarz »
Nie ma co liczyć na wzrost pensji. W tym roku będą raczej spadać

"Nasze pensje stanęły w miejscu: ich realny wzrost wynosi około 0,3 procent. To najgorszy wynik od 1992 roku. Eksperci straszą, że w kolejnych miesiącach może być jeszcze gorzej, zarobki mogą bowiem zacząć spadać - alarmuje "Dziennik Gazeta Prawna".

    /Archiwum RMF FM
   
 
/Archiwum RMF FM

GUS oszacował, że w pierwszym półroczu średnia pensja wynosiła 3673 złotych i była o 4,2 proc. wyższa niż rok temu. Gdy zderzymy ten wynik z inflacją, okazuje się, że realnie zarobki wzrosły o zaledwie 0,3 procent. Oznacza to najsłabszy wynik od 20 lat. Okazuje się jednak, że trzeba przygotować się na gorsze - eksperci twierdzą, że trzeba przygotować się nawet na spadek płac.

Podwyżki w II kwartale roku planuje zaledwie 9,4 procent firm przebadanych przez Narodowy Bank Polski. To dwukrotnie mniej niż średnio w ostatnich siedmiu latach. W rezultacie - jak przewidują specjaliści - w całym roku realny wzrost zarobków w przedsiębiorstwach może być zbliżony do zera.

Winą za mały wzrost naszych pensji eksperci obarczają kryzys na Zachodzie i wysokie bezrobocie, które sprawia, że w przedsiębiorstwach nie ma silnej presji na podwyżki płac.

"Mamy do czynienia z niestandardową sytuacją, bo w naszej historii gospodarki rynkowej nigdy nie mieliśmy tak długiego kryzysu u naszych głównych partnerów handlowych. Trwa od 2007 r." - ocenia dr Jakub Borowski, główny ekonomista Kredyt Banku."

Więcej: http://www.rmf24.pl/ekonomia/news-nie-ma-co-liczyc-na-wzrost-pensji-w-tym-roku-beda-raczej-spa,nId,625689

07:55, radioalert
Link Dodaj komentarz »
Polak przemycał w żołądku prawie kilogram kokainy

"85 kapsułek z kokainą wartą ponad 250 tys. złotych przemycał w brzuchu obywatel Polski pochodzenia nigeryjskiego. Mężczyzna został zatrzymany na Okęciu. Uwagę policji zwróciło jego dziwne zachowanie.

  Kapsułki z kokainą, które obywatel Polski przemycał w żołądku /Policja
  Kapsułki z kokainą, które obywatel Polski przemycał w żołądku
 
/Policja

28-latek w brzuchu miał 85 kapsułek z kokainą. Mężczyzna przyleciał do Warszawy z Brazylii, jest obywatelem Polski pochodzenia nigeryjskiego. Został zatrzymany na lotnisku, bo - jak tłumaczą policjanci - dziwnie się zachowywał. Przed kontrolą udawał, że wszystko jest w porządku, ale badania wykazały, że w brzuchu miał prawie kilogram narkotyku. Wartość rynkowa przechwyconej kokainy to ponad 250 tys. złotych.

Chuks G. po wstępnych wyjaśnieniach usłyszał zarzut przewozu znacznej ilości środków odurzających. Teraz grozi mu kara od 3 lat więzienia. Na razie mężczyzna trafił na 3 miesiące do aresztu. Policja ustala do kogo miały trafić zabezpieczone narkotyki.

Przemytu o mało nie przypłacili życiem

O podobnym przypadku pisaliśmy na początku kwietnia. Wtedy na lotnisku Chopina w Warszawie wpadło dwóch mężczyzn, którzy przemycali około 2 kg kokainy. Wartość narkotyku oszacowano na 400 tysięcy złotych. Polak i Rumun ukryli narkotyki w żołądkach i omal nie przepłacili tego życiem. Po ustaleniu tożsamości zatrzymanych, okazało się, że obywatel Polski od 4 lat był poszukiwany listem gończym.

33-letni obywatel Polski i 43-letni obywatel Rumunii przylecieli do Warszawy z Brazylii, tranzytem przez Szwajcarię. Po informacjach, jakie napłynęły do Polski od międzynarodowej policji, obaj zostali zatrzymani na Okęciu. Następnie skierowano ich na badania. 43-latek odmówił poddania się badaniu moczu. Jednak wynik testów 33-latka od razu wskazał na zawartość w organizmie kokainy.

Przemycana w żołądkach kokaina była zapakowana w 167 gumowych kapsułek. Każda zawierała około 12 gramów czystego narkotyku. Gdyby któraś z nich pękła, groziłoby to śmiercią, ponieważ już jeden gram czystego narkotyku rozpuszczony w żołądku to dla człowieka dawka śmiertelna - mówiła wówczas rzeczniczka Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej Agnieszka Golias."

Więcej: http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-polak-przemycal-w-zoladku-prawie-kilogram-kokainy,nId,625687

07:50, radioalert
Link Dodaj komentarz »
USA. Denver: James Holmes usłyszał 140 zarzutów!

"24 zarzuty o morderstwo oraz 116 zarzutów o usiłowanie morderstwa usłyszał w poniedziałek w sądzie James Holmes, który zabił 12 osób w aglomeracji Denver podczas kinowej premiery filmu o Batmanie. Prokurator Carol Chambers powiedział podczas rozprawy, że jego zdaniem Holmes planował zamach i przez wiele tygodni gromadził potrzebną do ataku broń i amunicję.


  Holmes z obrończynią Tamarą Brady /PAP
  Holmes z obrończynią Tamarą Brady
 
/PAP

Holmes usłyszał zarzuty pierwszego stopnia, co w amerykańskim prawie oznacza, że zaplanował zbrodnię. Grozi mu kara śmierci, ale prokurator nie powiedziała, czy właśnie takiej będzie się domagać - ma na to dwa miesiące.

Przyjął zarzuty ze spokojem, był bardziej kontaktowy

Sprawca masakry w Denver był w poniedziałek bardziej kontaktowy niż podczas pierwszego posiedzenia sądu i kilka razy nawiązywał rozmowę ze swoimi obrońcami. Tym razem patrzył na sędziego i innych obecnych na sali. Ze spokojem wysłuchał zarzutów. Gdy sędzia William Sylvester zapytał go, czy zgadza się, by odstąpić od wstępnego przesłuchania w ciągu 35 dni, wypowiedział krótkie "tak". Sędzia wyznaczył wówczas datę przesłuchania na 12 listopada.

Wcześniej, bo już 9 sierpnia odbędzie się kolejne wstępne posiedzenie sądu.

Oburzenie Amerykanów nie maleje

Sprawca masakry w Denver został przewieziony do sądu podziemnym tunelem prosto z więzienia. Odległość około 400 metrów pokonał w kamizelce kuloodpornej. Miał ją także w czasie posiedzenia sądu pod więziennym uniformem. Zamachowiec jest chroniony, ponieważ współwięźniowie wydali już na niego wyrok śmierci.

W sądzie pojawili się też poszkodowani - niektórzy poruszali się o kulach - raz rodziny ofiar. Eksperci komentujący dzisiejsze posiedzenie sądu, uważają, że źle się stało, iż sąd na wniosek obrony, zakazał rejestrowania tego co działo się w środku. Podkreślają, że sprawa interesuje mieszkańców Denver, ale i całych Stanów Zjednoczonych."

Więcej: http://www.rmf24.pl/news-holmes-oskarzony-uslyszal-140-zarzutow,nId,625646

07:48, radioalert
Link Dodaj komentarz »
Rozpadają się krzesełka na obiektach olimpijskich w Londynie

"W trzecim dniu igrzysk olimpijskich w Londynie wyszła na jaw kolejna wpadka organizatorów tej wielkiej imprezy. Po zawodach łuczniczych i wioślarskich kibice skarżyli się na to, że krzesełka zainstalowane na trybunach rozpadają się.

Organizatorzy już sprawdzili 200 tys. siedzeń. Wymieniono ok. 100 z nich, wszystkie zainstalowane były przez jednego wykonawcę. Według rzecznika komitetu organizacyjnego igrzysk nie ma powodów do obaw, a sprawa krzesełek to problem o bardzo niewielkiej skali.

Zmagania łuczników i wioślarzy są rozgrywane na arenach tymczasowych, zbudowanych specjalnie na potrzeby igrzysk. Tymczasowe areny, które znikną po igrzyskach, powstały m.in. w parku Greenwich, gdzie odbywają się zawody jeździeckie i w samym centrum Londynu, gdzie dla potrzeb rozgrywek piłki plażowej zbudowano obiekt na 15 tysięcy miejsc. Do stworzenia tam boiska organizatorzy wykorzystali 3000 ton piasku.

Kolejna wpadka organizatorów igrzysk

To już kolejny skandal związany z igrzyskami olimpijskimi w Londynie. Ostatnio organizatorzy imprezy zaoferowali kibicom zwrot pieniędzy za bilety na pokaz skoków z 10 metrów do basenu olimpijskiego. Projekt areny sprawił, że kilkuset widzów zasiadających na jej najwyższych poziomach nie będzie mogło podziwiać olimpijczyków uderzających w taflę wody. Inna pomyłka przydarzyła się Brytyjczykom w materiałach reklamowych. Zamiast o Wielkiej Brytanii mówią one o Anglii.

Z igrzyskami związane są też o wiele poważniejsze potknięcia organizatorów. Urząd regulujący rynek pracy na Wyspach Brytyjskich zarzuca im wykorzystywanie taniej siły roboczej z Chin do produkcji olimpijskich zabawek. Robotnicy za wielogodzinną pracę dostawali głodowe pensje. Byli też zmuszani do pracy ponad normę - w wymiarze do 120 dodatkowych godzin miesięcznie.

Niedawno brytyjskie media ujawniły, że zaledwie kilometr od stadionu olimpijskiego i ekskluzywnych hoteli powstało obozowisko, w którym mieszkają ludzie odpowiedzialni za porządkowanie obiektów sportowych. Warunki, w jakich przebywają pracownicy są tragiczne. Sypiają w nieszczelnych, drewnianych budach, które przeciekają po każdym deszczu. Media informują także, że na terenie obozowiska na jedną toaletę przypada aż 25 osób. Jeszcze gorzej jest z dostępem do pryszniców - z jednej kabiny musi korzystać tam codziennie 75 osób.

Kilka tygodni wcześniej było głośno o tym, że firma ochroniarska, która otrzymała kontrakt na czas igrzysk, nie wywiąże się ze swoich zobowiązań. W ochronie obiektów i zawodów będzie musiało jej pomóc 3,5 tysiąca żołnierzy.

Gorącą dyskusję wywołało także rozporządzenie z początku tego roku, dotyczące konieczności wykupywania wejściówek na areny olimpijskie nawet dla kilkumiesięcznych dzieci. Organizatorzy tłumaczyli wtedy, że przewidzieli także wejściówki dla dzieci za kwotę symbolicznego funta. Okazało się jednak, że takie bilety w przypadku wielu konkurencji są niedostępne."

Więcej: http://www.rmf24.pl/raport-londyn2012/fakty/news-rozpadaja-sie-krzeselka-na-obiektach-olimpijskich-w-londynie,nId,625639

Pisanie wzrokiem na komputerze? To już możliwe!

"Szybkie pisanie i rysowanie samym spojrzeniem na ekranach komputerów stało się możliwe! Tę rewolucyjną technologię - przeznaczoną w pierwszej kolejności dla osób sparaliżowanych, chirurgów przeprowadzających skomplikowane operacje oraz agentów służb wywiadowczych opracowali francuscy naukowcy.

  "Helllo" napisane wzrokiem po dwugodzinnym treningu /Fot. Lorenceau, CNRS
  "Helllo" napisane wzrokiem po dwugodzinnym treningu
 
/Fot. Lorenceau, CNRS
Naukowcy z Państwowego Centrum Badań Naukowych stworzyli nowatorski system, który wykorzystuje kamerę analizująca ludzkie spojrzenie oraz specjalny ekran komputerowy z setkami lekko migoczących punktów. Ten ostatni ułatwia płynność ruchu oczu - bez niego litery i rysunki byłyby koślawe i mało czytelne.

Główny twórca niezwykłego wynalazku Jean Lorenceau, prowadzący eksperymenty w paryskim Centrum Badania Mózgu i Szpiku Kostnego zapewnia, że po odpowiednim treningu każdy człowiek może zacząć pisać spojrzeniem na ekranie prawie tak szybko, jak długopisem na papierze oraz precyzyjnie rysować formy asymetryczne. Na początku napisanie samego alfabetu na ekranie (jak w filmie) jest męczące, ale z czasem oczy się stopniowo przyzwyczajają i "piszą" coraz szybciej. W końcu robią to prawie automatycznie - osoba korzystająca z tej technologii nie musi się już tak koncentrować jak wcześniej.

Specjaliści sugerują, że w przyszłości dzięki ich wynalazkowi klawiatury - nawet wirtualne - oraz komputerowe myszy będzie można wyrzucić do kosza.

Na razie istnieje tylko prototyp urządzenia, którego stworzenie kosztowało około 30 tysięcy euro. Nowa technologia powinna wejść do użytku dosyć szybko. Rozważane jest również stworzenie nowych systemów bezpieczeństwa, w których identyfikacja uprawnionego użytkownika łączyć będzie technologie biometryczną i "pisanie spojrzeniem"."

Więcej:http://www.rmf24.pl/nauka/news-niezwykly-wynalazek-umozliwia-pisanie-wzrokiem-na-komputerze,nId,625589

07:46, radioalert
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 26
Loading