RSS
czwartek, 29 grudnia 2011
Niepełnosprawni błagają o zmianę grup inwalidzkich, bo boją się utraty pracy

"Od stycznia zmniejszają się dopłaty dla pracodawców zatrudniających osoby niepełnosprawne w stopniu lekkim i umiarkowanym. Komisje orzekające o niepełnosprawności twierdzą, że w związku z tym znacznie zwiększyła się liczba osób, które proszą o zmianę swojej klasyfikacji.
Tych osób przychodzi teraz bardzo dużo - mówi Maria Maciejska, dyrektor Miejskiego Zespołu ds. Rehabilitacji Zawodowej i Społecznej Osób Niepełnosprawnych w Olsztynie - Niektórzy wprost mówią lekarzom w komisji orzekającej, że muszą na papierze zmienić stopień niepełnosprawności, bo pracodawca wyraźnie dał do zrozumienia, że inaczej stracą pracę.
Jedną z tych osób jest pan Kazimierz, który pracuje jako dozorca. Pracuję już 10 lat, a teraz usłyszałem, że jeśli nie zmienię stopnia niepełnosprawności z lekkiego na umiarkowany, to zostanę zwolniony. W tej samej sytuacji w mojej firmie jest kilkanaście innych osób - opowiada mężczyzna.
W tej chwili dopłata do niepełnosprawnego w stopniu lekkim wynosi 60 proc. kwoty bazowej (czyli płacy minimalnej z 2009 roku), w stopniu umiarkowanym - 140 proc., a w stopniu znacznym - 160 proc. Od stycznia przyszłego roku dofinansowania do niepełnosprawnych w stopniu lekkim i umiarkowanym zostaną zmniejszone - do odpowiednio 50 i 125 proc.
W lipcu nastąpi kolejne cięcie - do 45 i 115 proc., a w styczniu 2013 roku jeszcze jedno - do 40 i 100 procent. Firmy zatrudniające osoby niepełnosprawne tłumaczą, że w tej sytuacji utrzymywanie pracowników niepełnosprawnych w stopniu lekkim kompletnie przestanie się opłacać.
W styczniu 2012 roku pewnie jeszcze nikogo nie zwolnię - mówi Irena Przyborowska, właścicielka działającej w Ostródzie agencji ochrony - Ale za pół roku lub za rok, gdy nastąpią kolejne cięcia, po prostu mogę nie mieć wyjścia."

Więcej:http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-niepelnosprawni-blagaja-o-zmiane-grup-inwalidzkich-bo-boja,nId,424065

07:30, radioalert
Link Dodaj komentarz »
środa, 28 grudnia 2011
Ekshumacji ofiar katastrofy smoleńskiej więcej nie będzie

"Nie będzie już ekshumacji ciał ofiar katastrofy 10 kwietnia. To ustalenia reporterów śledczych RMF FM. Wnioski o ekshumację złożyło kilka rodzin ofiar tragedii smoleńskiej, w tym rodzina Przemysława Gosiewskiego.

Do tej pory przeprowadzono tylko jedną ekshumację - ciała posła Prawa i Sprawiedliwości Zbigniewa Wassermanna. Dokonano tego 29 sierpnia 2011 roku. 1 września Zbigniew Wassermann został ponownie pochowany na cmentarzu na krakowskich Bielanach.
Ponowne przebadanie ciała Zbigniewa Wassermanna wykazało ogromne różnice w rosyjskich i polskich dokumentach w sprawie sekcji zwłok. Reporterzy śledczy RMF FM donosili o zgodności rzędu 3 procent. Ciało posła PiS badali specjaliści z Wrocławia. Oba dokumenty: polski i rosyjski zgadzają się co do tego, że zwłoki rzeczywiście należą do Zbigniewa Wassermanna. Nie zgadzają się natomiast opisy Rosjan dotyczące narządów wewnętrznych posła. W materiałach z Moskwy nie opisano np. zmian pośmiertnych, które mogłyby wskazywać na godzinę zgonu. Braki w protokole spowodowały, że teraz biegli nie są już w stanie ustalić, czy obrażenia wewnętrzne powstały w momencie śmierci, czy może później. Wiadomo, że w dokumentach nie ma ani słowa o obecności na ciele posła Wassermanna śladów materiałów wybuchowych.
Jak ustalili reporterzy śledczy RMF FM, rodzina zmarłego posła PiS zwróci się o kolejną opinię w tej sprawie. Na pewno będziemy prosili o opinię uzupełniającą, czy to w formie pisemnej, czy ustnej. Po nowym roku spotkam się z prokuratorami i będziemy rozmawiać na ten temat - powiedziała Małgorzata Wassermann, córka posła PIS. Jak dodaje, ma nadzieję, że uzupełniony dokument rozwieje większość wątpliwości dotyczących okoliczności śmierci jej ojca."

Więcej: http://www.rmf24.pl/raport-lech-kaczynski-nie-zyje-2/rocznica/news-ekshumacji-ofiar-katastrofy-smolenskiej-wiecej-nie-bedzie,nId,423889

Nowe prawo lotnicze może doprowadzić do utajnienia zapisów z tupolewa

"Nowelizacja prawa lotniczego może zamknąć drogę do upublicznienia zapisów z czarnych skrzynek tupolewa. A wciąż nie znamy stenogramów odczytanych przez biegłych z krakowskiego Instytutu Sehna, którzy przygotowują opinię dla prokuratury wojskowej, badającej przyczyny tragedii smoleńskiej. Nowa ustawa precyzuje, że prokurator nie może zdecydować o ujawnieniu zapisów. Decyzję taką może podjąć tylko sąd.
 
Ustawa, uchwalona pod koniec czerwca tego roku, zmieniła przepisy i teraz wyniki badań komisji lotniczych mogą być przekazane wyłącznie na potrzeby postępowań przygotowawczych, czyli śledztw, a także procesów sądowych.
Krakowski instytut wkrótce zakończy prace i przekaże prokuratorom swoją opinię na temat wydarzeń na pokładzie Tu-154M, który rozbił się w Smoleńsku. Jednak tym razem, aby pokazać wyniki, śledczy będą musieli zwrócić się o zgodę do sądu. Ten został z kolei zobowiązany przez ustawodawcę do wzięcia pod uwagę kilku przesłanek przy podejmowaniu decyzji. Będzie musiał rozważyć, czy upublicznienie zapisów nie wywoła negatywnych skutków dla kraju, a także dla przyszłych badań nad wypadkami lotniczymi.
Sąd może się więc nie zgodzić na pokazanie stenogramów, a wtedy zostaną one tajne już na zawsze. Co więcej, nowa ustawa zabrania także przesłuchiwania członków komisji lotniczych, zadając im pytania o wyniki badań. Problem ten będzie więc żywy w przyszłości, gdyby doszło do kolejnych wypadków."

Więcej:http://www.rmf24.pl/raport-lech-kaczynski-nie-zyje-2/rocznica/news-nowe-prawo-lotnicze-moze-doprowadzic-do-utajnienia-zapisow-z,nId,423852

Wykup recepty w tym roku. W 2012 będzie drożej!

"Uwaga pacjenci: jeśli macie jeszcze niewykupione recepty na leki refundowane, lepiej zrealizujcie je do końca grudnia. Po pierwszym stycznia także na leki wypisane w tym roku zaczną obowiązywać nowe, wyższe ceny.

Resort zdrowia pod osłoną nocy, czyli o publikacji listy leków refundowanych
W Ministerstwie Zdrowia jest taki bałagan, że samo ustalenie, czy w ogóle tegoroczne recepty będą honorowane od stycznia, zajęło naszej reporterce kilka godzin. Nikt od ręki nie umiał powiedzieć, w jakiej rzeczywistości za kilka dni znajdą się pacjenci. Tę tajemną wiedzę posiada tylko departament, który napisał ustawę i jakoś nie widzi pilnej potrzeby podzielenia się nią z obywatelami. A szkoda. Wygląda na to, że ministerstwo samo nie umie zinterpretować wprowadzanych przez siebie przepisów, co nie przeszkadza forsować ich za wszelką cenę. Były pisane pod patronatem poprzedniej minister, jej następca, jak wiadomo, nie ma do nich przekonania i efekt jest opłakany.
Ministerstwo wprowadza gigantyczną zmianę z dnia na dzień. Nie przewidziało też okresu przejściowego dla pacjentów z receptami wypisanymi w tym roku. To łamanie praw pacjentów - mówi specjalistka od prawa farmaceutycznego Paulina Kieszkowska-Knapik. Lek powinien być wydany w starych cenach i starych limitach, a ponieważ recepty są ważne przez miesiąc, to ten stary system by się wygasił w ciągu miesiąca - dodaje.
To jednak wymagałoby wprowadzenia specjalnej nakładki w systemie informatycznym, tak by można było obsługiwać dwa rodzaje recept. A na to nie ma już czasu. Najbardziej poszkodowani będą ci, których leki nie znalazły się na nowej liście. Ich terapia z dnia na dzień może zdrożeć nawet o kilkaset złotych. Ministerstwo jednak niewiele sobie z tego robi i każe się pacjentom cieszyć z tego, że w ogóle będą mogli dostać leki wypisane na starych blankietach.
W szpitalach gigantyczny bałagan
Na cztery dni przed wejściem w życie nowych przepisów szpitale wciąż nie wiedzą, jak od stycznia mają zamawiać leki i - co najważniejsze - ile za nie zapłacą. Nie wiadomo też, co z lekami już zamówionymi na przyszły rok: czy cena będzie taka jak w zamówieniu, czy sztywna, ustalona przez ministerstwo.
Do tej pory szpitale zamawiały leki w przetargach. Głównym kryterium była cena. Wygrywała ta hurtownia, która mogła zaoferować wybrane produkty najtaniej. Szpitale, by się zabezpieczyć przed wejściem w życie nowej ustawy, rozpisały przetargi na dostawy do stycznia czy lutego. Nie mogły tego zrobić już po ogłoszeniu listy, bo ta została opublikowana zbyt późno. Teraz nie wiadomo, czy za leki dostarczone w styczniu trzeba będzie zapłacić starą, ukształtowaną w przetargu cenę, czy też nową - ustaloną przez ministerstwo. Jeśli nową, to jak przeprowadzić formalności? Czy trzeba będzie podpisywać aneks na każdy specyfik? To wymaga olbrzymiej biurokratycznej pracy, bo lista leków zamawianych przez szpitale to co najmniej kilkaset pozycji. Szpitale obawiają się też, że nowe ceny wynegocjowane przez ministerstwo będą wyższe niż te, które proponowały hurtownie, by wygrać przetarg.
Teraz lekarzy w szpitalach czeka przegląd nowej listy leków refundowanych i przegląd listy leków stosowanych w szpitalu. Ma to pomóc ustalić, które specyfiki można zastąpić tańszymi odpowiednikami, a za które trzeba będzie płacić więcej. W praktyce może to oznaczać, że większość pacjentów zostanie przestawiona na leki najtańsze. Ale nie we wszystkich przypadkach taka zamiana będzie możliwa. Są kliniki, na przykład neurologia, gdzie szefowie klinik życzą sobie, żeby był to ten konkretny lek, bo z ich doświadczenia wynika, że na tych preparatach pacjenci dochodzą lepiej do zdrowia - mówi Alicja Suchecka, kierowniczka apteki szpitalnej.
Koniec z lekami za darmo, szpitale muszą płacić
Po wejściu w życie nowej ustawy szpitale nie będą mogły też przyjmować leków w ramach darowizn. Do tej pory konkurujące ze sobą firmy farmaceutyczne dostarczały szpitalom niektóre swoje produkty za darmo. Dzięki temu nie trzeba było już ich kupować na rynku. To w ciągu roku była oszczędność rzędu 100 - 200 tysięcy złotych - mówi Jan Czeczot, dyrektor szpitala klinicznego imienia prof. W. Orłowskiego w Warszawie. Od stycznia darowizny będą już zakazane, a szpitale, jeśli będą chciały stosować nowocześniejsze leki - będą musiały za nie zapłacić same.
Przez to, że nowe przepisy są wprowadzane w ostatniej chwili - szpitale nie mogą zrobić planów finansowych na przyszły rok. Wydatki na leki szacują na podstawie dotychczasowych cen, ale czy te szacunki będą miały odzwierciedlenie w rzeczywistości - okaże się dopiero po porównaniu pierwszych faktur. Dysponujemy cały czas takimi samymi pieniędzmi z NFZ. Wszelkiego rodzaju zmiany, jakie dzieją się na rynku, co do cen, co do podatków powodują u nas bardzo duże zawirowania, żeby móc to wszystko zrealizować - mówi Jan Czeczot.
I jeszcze jeden kłopot: nowa lista będzie zmieniana dużo częściej - nawet, co dwa miesiące. Do tej pory nie wiadomo, jak do tej rzeczywistości mają się przystosować szpitale, które zazwyczaj ogłaszają przetargi na leki na cały rok."

Więcej:http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-spieszcie-sie-z-realizacja-recept-w-nowym-roku-zaplacicie,nId,423858

07:55, radioalert
Link Dodaj komentarz »
Kraków: Sąd uchylił dwa dożywocia dla członków "gangu zabójców"

"Sąd Apelacyjny w Krakowie uchylił dwa wyroki dożywocia dla członków "gangu zabójców" z województwa świętokrzyskiego. Sprawcy oskarżeni są o zabójstwa pięciu osób i usiłowanie zabicia kolejnych dwóch. Ofiarami gangu byli właściciele, współwłaściciele lub pracownicy kantorów.
W lipcu 2010 roku krakowski sąd skazał Tadeusza G. i Wojciecha W. na kary dożywocia, a Jacka P. na 15 lat pozbawienia wolności. Od tego wyroku apelowała prokuratura i obrońcy dwóch oskarżonych. Sąd Apelacyjny utrzymał w mocy wyrok 15 lat pozbawienia wolności dla Jacka P. Dodatkowo pozbawił go praw publicznych na 6 lat. Wyroki dożywocia w stosunku do Tadeusza G. i Wojciecha W. Sąd uchylił i sprawę skierował do ponownego rozpoznania przez Sąd Okręgowy w Krakowie. Powodem są błędy formalne. Jest mało prawdopodobne, żeby sąd II instancji zmniejszył wyroki.
Krakowska prokuratura oskarżyła Tadeusza G., Wojciecha W. i Jacka P. o zabicie w latach 2005-2007 pięciu osób: w Kraśniku, Tarnowie, Myślenicach i Piotrkowie Trybunalskim oraz za usiłowanie zabicia dwóch kolejnych w Sosnowcu i w Piotrkowie Trybunalskim. "Gang zabójców" był wyjątkowo brutalny. Bandyci najpierw strzelali do ofiar, a dopiero potem sprawdzali, czy mają pieniądze. Sprawcy działali według ustalonego schematu. Tadeusz G. planował zabójstwa, obserwował teren, poznawał zwyczaje ofiar i dostarczał broń. To Jacek P. i Wojciech W. oddawali śmiertelne strzały z broni wyposażonej w tłumiki. Łup był dzielony po równo.
Jacek P. został skazany na 15 lat więzienia bo już w trakcie śledztwa przyznał się do winy, złożył wyjaśnienia, wyraził skruchę i przeprosił pokrzywdzonych."

Więcej:http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-sad-uchylil-dwa-dozywocia-dla-czlonkow-gangu-zabojcow,nId,423881

Tagi: kraków
07:51, radioalert
Link Dodaj komentarz »
Zakopiański Bieg Sylwestrowy odwołany

"Z powodu braku śniegu w Zakopanem odwołano zaplanowany na 30 grudnia narciarski Bieg Sylwestrowy. Zawodów nie udało się przenieść w inne miejsce, bo wszędzie występują podobne problemy.
Śniegu jest mało, a do tego panuje odwilż. Zwiększenia pokrywy nie zapowiada też prognoza pogody na najbliższe dni, podjęliśmy więc dziś decyzję o odwołaniu biegu - powiedziała kierowniczka zawodów Barbara Sobańska.
Dodała, że rozważano przeniesienie imprezy na inne trasy, jednak wszędzie są podobne problemy. Myśleliśmy np. o rejonie Butorowego Wierchu czy Równi Krupowej, jednak nie udałoby się przygotować tam odpowiednio szerokiej trasy. Natomiast obiekty biegowe OPO COS są jeszcze w trakcie modernizacji i nie można ich było wcześniej naśnieżyć - dodała Sobańska.
Tegoroczny bieg miał być rozegrany stylem klasycznym ze startu wspólnego na dystansach 10 km (mężczyźni) i 5 km (kobiety).
Po raz pierwszy Bieg Sylwestrowy rozegrano na Równi Krupowej w Zakopanem w 1963 roku. W połowie lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku zawody przeniesiono na trasy pod Wielką Krokwią."

Więcej:http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-zakopianski-bieg-sylwestrowy-odwolany,nId,423886

Tagi: Zakopane
07:50, radioalert
Link Dodaj komentarz »
Od 1 stycznia będzie drożej w PKP Intercity

"Od 1 stycznia czeka nas podwyżka cen biletów PKP Intercity. Przejazd pociągiem tej spółki będzie droższy o 2 do 5 proc., czyli o kilka złotych. Im dłuższa podróż w lepszych warunkach, tym więcej zapłacimy za bilet.
 
Podróż drugą klasą z Warszawy do Krakowa będzie kosztowała 107 złotych, czyli o 4 więcej niż dotychczas. Różnica w przypadku pierwszej klasy wyniesie 5 złotych. Identyczne podwyżki zaczną obowiązywać na trasie Warszawa-Poznań. Bilet na jednej z najbardziej popularnych tras, z Warszawy do Łodzi, będzie droższy odpowiednio o 1,50 zł i 2 zł.
W górę pójdą również ceny biletów na pociągi TLK, które także należą do PKP Intercity. Za podróż z Wrocławia do Przemyśla, w zależności od komfortu, jaki wybierzemy, zapłacimy 53 lub 63 złote.
Małgorzata Sitkowska, rzecznik spółki, tłumaczy podwyżkę inflacją i wyższymi kosztami eksploatacji. Jednocześnie zapewnia, że wpłynie ona na komfort jazdy. Podróżni, z którymi rozmawiał reporter RMF FM, jednak w to nie wierzą.
Podwyżka wchodzi w życie 1 stycznia. Jeszcze do końca roku w przedsprzedaży bilety można kupować po starych cenach."

Więcej:http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-od-1-stycznia-bedzie-drozej-w-pkp-intercity,nId,423887

07:50, radioalert
Link Dodaj komentarz »
Część aptek nie zamierza podpisać umów z NFZ na przyszły rok

"Część właścicieli aptek zapowiada, że nie zawrze umów z Narodowym Funduszem Zdrowia - poinformował prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej Grzegorz Kucharewicz. Wymóg ten wynika z przepisów ustawy refundacyjnej, która zacznie obowiązywać 1 stycznia.

Prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej podkreślił, że decyzje dotyczące podpisywania umów z NFZ należą do właścicieli aptek. Wiem, że część aptekarzy z województwa mazowieckiego i kujawsko-pomorskiego nie zamierza podpisywać umów - podkreślił Kucharewicz. Z kolei rzecznik Ministerstwa Zdrowia Jakub Gołąb stwierdził, że stroną do rozmów z ministerstwem jest NRA. Otrzymaliśmy od Naczelnej Rady Aptekarskiej zapewnienie, że umowy z NFZ będą podpisywane - wyjaśnił.
We wtorek stanowisko w sprawie niezawierania umów przyjęła Okręgowa Izba Aptekarska w Warszawie. W komunikacie podkreśliła, że aptekarze są zmuszeni do zajęcia tak zdecydowanego stanowiska, gdyż nie zostały jeszcze wydane akty wykonawcze do ustawy o refundacji leków: rozporządzenie o receptach i rozporządzenie w sprawie danych przekazywanych z aptek do NFZ. OIA zaznacza, że prowadzi to do sytuacji, w której podpisujący umowę aptekarz, nie zna przepisów wykonawczych, według których będzie ją realizował.
Wstrzymanie się z podpisywaniem umów z odziałem NFZ i nierealizowanie recept z pieczątką "Refundacja do decyzji NFZ" zaleciła aptekarzom Pomorsko-Kujawska Izba Aptekarska. Jej prezes Piotr Chwiałkowski przyznał, że Izba nie zamierza nikogo zmuszać do niepodpisywania umów z NFZ, a właściciele aptek, którzy nie są farmaceutami, wręcz nie mają obowiązku respektować jej uchwał.
Generalnie jesteśmy przeciwko umowom aptek z NFZ. Obecnie takich umów nie ma, działamy na podstawie ustawy i nie słyszałem zarzutów co do funkcjonowania takiego systemu ze strony Ministerstwa Zdrowia, NFZ czy aptek - powiedział Chwiałkowski.
NRA chce zmian w ustawie refundacyjnej
NRA początkowo apelowała do właścicieli aptek, by nie podpisywały umów z NFZ. Z apelu Rada wycofała się w połowie grudnia. Zwróciła się jednak do aptekarzy o podjęcie akcji protestacyjnej m.in. przeciwko formalizowaniu wydawania leków refundowanych.
NRA chce przyjęcia zasady, że każdemu ubezpieczonemu w ramach jego uprawnień, niezależnie od błędów formalnych na recepcie, przysługuje lek refundowany. Według aptekarzy, przepisy z ustawy refundacyjnej i rozporządzenia ws. recept nie zabezpieczają konstytucyjnych uprawnień pacjentów do otrzymania leków refundowanych, a aptekom przysługującego im prawa do zwrotu refundacji za leki wydawane z tytułu ubezpieczenia zdrowotnego.
Przeciwko ustawie protestuje także Naczelna Rada Lekarska
Przeciwko przepisom z ustawy refundacyjnej dot. recept protestuje także Naczelna Rada Lekarska. NRL sprzeciwia się zapisom mówiącym, że wystawienie recepty osobie nieuprawnionej ma skutkować nałożeniem kar umownych i obowiązkiem zwrotu kwoty wydanej przez NFZ. Lekarze nie chcą określać na receptach, czy pacjentowi przysługuje refundacja. Argumentują, że to zadania biurokratyczne, które nie są elementem leczenia.
4 stycznia powołany przez Naczelną Radę Lekarską zespół ds. opracowania zmian ustawy refundacyjnej spotka się z przedstawicielami Ministerstwa Zdrowia."

Więcej:http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-czesc-aptek-nie-zamierza-podpisac-umow-z-nfz-na-przyszly-rok,nId,423903

07:49, radioalert
Link Dodaj komentarz »
Labrador Graffi wyniuchał narkotyki warte kilkaset tysięcy złotych

"Celnicy z Opola zarekwirowali amfetaminę i marihuanę wartą w sumie ponad 300 tysięcy złotych. Narkotyki przewozili w samochodach mieszkańcy województwa śląskiego. Ukryty w bagażu towar wywąchał labrador Graffi.
 
Pies bez wahania wskazał torbę z ponad ośmioma kilogramami narkotyków. Trzy kilogramy amfetaminy znajdowało się w hermetycznie zapakowanym pudełku. Podobnie zresztą jak pół kilograma marihuany. Przesyłka owinięta była w koc i zapakowana w worki foliowe.
W innym samochodzie Graffi namierzył pięć kilogramów narkotyku, który ukryty był w workach oklejonych taśmą.
Za posiadanie dużej ilości środków odurzających grozi kara co najmniej trzech lat więzienia."

Więcej:http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-labrador-graffi-wyniuchal-narkotyki-warte-kilkaset-tysiecy,nId,423825

07:48, radioalert
Link Dodaj komentarz »
Małopolski absurd: Szpitale bez kontraktów, bo nie mają "ciepłej sieni"

"Zamiast Szpitalnego Oddziału Ratunkowego będzie Izba Przyjęć. Małopolski Narodowy Fundusz Zdrowia nie podpisze z dwoma szpitalami kontraktów na prowadzenie SOR-ów. Powód to brak ciepłej sieni, czyli specjalnego podjazdu dla karetek pogotowia.
 
Dotychczasowy SOR zamieni się w Izbę Przyjęć m.in. w Szpitalu Dziecięcym w Krakowie-Prokocimiu. Wydawanie teraz kilkuset tysięcy złotych na ciepłą sień byłoby wyrzucaniem pieniędzy w błoto - uważa dyrektor szpitala Maciej Kowalczyk. Podjazd istniałby tylko dwa lata, a w nowym SOR i tak znajdzie się nowoczesna ciepła sień na dwie karetki pogotowia. Absurdem jest, że Fundusz nie może zrozumieć tego faktu - komentuje dyrektor Kowalczyk.
Krakowski szpital zapowiada, że małych pacjentów będzie nadal przyjmował w SOR, który od stycznia będzie Izbą Przyjęć. Podpisany kontrakt ma być jednak niższy niż ten zawierany na Oddział Ratunkowy.
Podobna sytuacja jest w Myślenicach - tam również nie ma podjazdu dla karetek. Będzie gotowy w pierwszej połowie 2012 roku. Wcześniej wybudowano tam nowoczesne lądowisko dla helikopterów ale to także nie przekonuje urzędników NFZ-tu.
Dla nich najważniejsze jest zarządzenie Ministra Zdrowia z 3 listopada 2011. Jest tam informacja, że przy zawieraniu kontraktów należy bezwzględnie wymagać od szpitali respektowania warunków technicznych jakie mają spełniać SOR-y. Brak jakiegokolwiek punktu z długiej listy eliminuje taki oddział bez względu na powód."

Więcej:http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-malopolski-absurd-szpitale-bez-kontraktow-bo-nie-maja,nId,423894

Tagi: kraków
07:47, radioalert
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 18
Loading