|
piątek, 18 maja 2012
Walka o obwodnicę, czyli jak Ronaldo może zapamiętać polską wieś
"Cristiano Ronaldo na pewno zna już nazwę Opalenica, bo tam reprezentacja Portugalii będzie mieszkać i trenować podczas Euro 2012. Poznań też nie będzie mu obcy dzięki wizytom na lotnisku, bo Portugalczycy mecze grupowe zagrają na Ukrainie. Jadąc autobusem między Opalenicą a Poznaniem być może Ronaldo będzie musiał zwrócić uwagę na jeszcze jedną miejscowość - Wojnowice. Jej mieszkańcy rozpoczęli protest, domagając się obwodnicy. Mieszkańcy wielkopolskich Wojnowic oflagowali swoją miejscowość i wywiesili transparenty. W ten sposób już po raz kolejny domagają się od władz zbudowania obwodnicy. Droga jest potrzebna, bo przez miejscowość przejeżdżają codziennie dziesiątki TIR-ów, co nie tylko powoduje ogromny hałas, ale także pękanie ścian. Mieszkańcom miejscowości skończyła się cierpliwość, bo sąsiednie miasta - Buk i Opalenica właśnie zbudowały lub budują obwodnice, a wobec Wojnowic leżących przy tej samej drodze wojewódzkiej nr 307 takich planów nie ma. Protest może odczuć nawet reprezentacja PortugaliiProtest może być tym bardziej zauważalny, że wieś leży na trasie Opalenica - Poznań, czyli przy drodze, którą podczas Euro będzie jeździć reprezentacja Portugalii między ośrodkiem a lotniskiem Ławica. Mieszkańcy Wojnowic w sprawie obwodnicy wysłali już do wszystkich możliwych organów władzy i teraz do 30 maja czekają na odpowiedź. Jeśli jej nie będzie - protest ma zostać zaostrzony, być może dojdzie nawet do blokady drogi. Wtedy Ronaldo czy Pepe z pewnością zapamiętają Wojnowice. Jak twierdzą mieszkańcy, Portugalczycy już ponoć uczą się nazwy tej miejscowości. " Mroczną stronę Międzynarodowego Festiwalu w Cannes ujawnia grupa ekologów. Zobacz filmy!
"Mroczną stronę Międzynarodowego Festiwalu w Cannes ujawnia grupa ekologów. Alarmują, że sławna impreza jest jednocześnie katastrofą ekologiczną dla Francuskiej Riwiery. Umieścili w sieci szokujące filmy, które tego dowodzą. Podwodnym scenom kręconym przez ekologów mrożąca krew w żyłach muzyka z dreszczowca "Szczeki". Organizacja "Ekspedycja - Morze Śródziemne w Niebezpieczeństwie" wysłała nurków z kamerami, by sfilmowali to, co dzieje się na morskim dnie wokół Pałacu Festiwalowego, luksusowych hoteli i portu z prywatnymi jachtami w Cannes. Dno wprost usłane jest butelkami, puszkami i niedopałkami papierosów. Ryb i roślin praktycznie już nie ma. Ekolodzy alarmują, że dużą część z 1200 ton festiwalowych śmieci trafia właśnie do morza, a później wyrzucane są przez fale na plaże. Według nich gwiazdy kina niszczące środowisko zasługują na Złotą Palmę wstydu. Żądają od organizatorów imprezy, by położyli temu kres i sfinansowali akcje oczyszczania morskiego dna." Więcej: http://www.rmf24.pl/fakty/swiat/news-mroczna-strona-festiwalu-w-cannes-zobacz-filmy,nId,606245 Rosja: Rakieta Buława. Ujawnił tajemnice rosyjskiej superrakiety. Odsiedzi 8 lat
"8 lat więzienia za ujawnienie tajemnic Buławy, nowej rosyjskiej rakiety balistycznej z głowicami jądrowymi, która trafi na wyposażenie okrętów podwodnych. Taki wyrok za szpiegostwo usłyszał pracownik uralskiej fabryki zbrojeniowej.
Na podstawie informacji Federalnej Służby Bezpieczeństwa inżynier fabryki zbrojeniowej Aleksandr Gnitiejew został oskarżony o wykonywanie zleceń obcych wywiadów i przekazywanie im tajnych danych o rosyjskiej broni strategicznej. Proces w Jekaterynburgu odbywał się za zamkniętymi drzwiami. W ujawnionej części wyroku nazwa rakiety Buława nie pada, ale wiadomo, że uralska fabryka bierze udział w jej produkcji.
Gnitiejew karę ma odbyć w kolonii karnej o zaostrzonym reżimie. Nie ujawniono, na rzecz jakiego wywiadu miał pracować. W lutym na 13 lat więzienia skazano inżyniera z kosmodromu w Plesiecku za przekazywanie tajnych informacji amerykańskiej Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA). Rakieta "Buława" (oznaczenie zachodnie SS-N-30) ma 12 metrów długości, waży 37 ton i zdolna jest przenieść 10 głowic jądrowych na odległość 8 tys. kilometrów. Ostatnie udane próby z rakietą przeprowadzono na atomowym okręcie podwodnym "Jurij Dołgorukij". Według rosyjskich specjalistów, pocisk jest w stanie pokonać każdą obronę przeciwrakietową na świecie." Kraków: Rynek Głowny: Pijany student utknął w kanale.
"Straż pożarna i policja musiały interweniować na Rynku Głównym w Krakowie, gdzie w jednym z kanałów burzowych utknął... pijany student. Jak ustalił nasz dziennikarz Maciej Grzyb, poszło o idiotyczny zakład. Grupa studentów ze Śląska najprawdopodobniej przyjechała do Krakowa świętować juwenalia. Przy wyskokowych trunkach bawili się w okolicach Sukiennic. Wtedy jeden z nich założył się, że zejdzie pod płytę Rynku Głównego i kanałami burzowymi przemierzy kilkadziesiąt metrów. Studenci otworzyli wąskie metalowe drzwi do kanału przy Bazylice Mariackiej i wcisnęli swojego 31-letniego kolegę do środka. Mężczyzna przeszedł kilka metrów, ale utknął w przewężeniu; pojawiły się poważne problemy z wyjściem. Kiedy koledzy zorientowali się, co się dzieje... uciekli. Uwięzionemu w kanale mężczyźnie musieli pomagać strażacy. Podziemny turysta został wyciągnięty i zatrzymany. Pierwsze badanie alkomatem wykazało, że 31-latek miał ponad półtora promila w wydychanym powietrzu. Wiadomo, że student z Cieszyna będzie musiał pokryć koszty akcji strażaków. Wejść nie problem, problem wyjśćTo kolejne spektakularne "utknięcie" w ostatnim czasie. Wczoraj pisaliśmy o 30-letnim mieszkańcu rosyjskiego Tiumienia, który utknął w zsypie na śmieci. Mężczyzna, próbując uciec przed swą przyjaciółką, wskoczył do zsypu na 8. piętrze budynku. Pechową ucieczkę zakończył trzy piętra niżej, po tym jak zaklinował się w szybie. Zaalarmowani krzykiem mieszkańcy wezwali pomoc. By wyciągnąć mężczyznę ze śmieciowej pułapki, trzeba było wyciąć część metalowej konstrukcji zsypu. 30-latek trafił do szpitala. Podobna akcja ratunkowa miała miejsce w ubiegłą sobotę w Łodzi. Policjanci otrzymali zgłoszenie od lokatorów wieżowca przy ul. Zgierskiej, że w zsypie na śmieci na 10. piętrze budynku jest bezdomny i nie chce opuścić pomieszczenia. Kiedy policyjny patrol przyjechał na miejsce, w pomieszczeniu już nikogo nie było. Otwarta była natomiast klapa do szybu zsypowego." Więcej: http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-pijany-student-utknal-w-kanale-poszlo-o-zaklad,nId,606463 Jaworzno: Nie żyje 19 latka. Zginęła podczas nielegalnych wyścigów ulicznych!
"Prokuratura zajęła się sprawą tragicznego wypadku w Jaworznie, gdzie zginęła 19-letnia dziewczyna obserwująca nielegalne wyścigi uliczne. Dwie inne osoby zostały ranne. Dokładne okoliczności zdarzenia nie są znane, policja wyjaśnia przyczyny tragedii. Informację o wypadku dostaliśmy na Gorącą Linię RMF FM.
Do tragicznego wypadku doszło wczoraj około 22 w jednej dzielnic Jaworzna - Jeleń Dąb, na drodze dojazdowej do oczyszczalni ścieków. To szeroki i prosty odcinek. Ze wstępnych ustaleń wynika, że tą ulicą jechało bmw, nagle z podporządkowanej wyjechał jaguar. Auta zderzyły się, przeleciały przez ulicę i uderzyły w stojące na poboczu dwie osoby. Najprawdopodobniej albo jeden z tych samochodów albo jakiś element, który się oderwał od auta - od bmw odpadło koło - uderzyły w osoby, które stały na poboczu - wyjaśnia podinspektor Wojciech Głowacz z policji w Jaworznie.
W wypadku, mimo udzielonej pomocy pogotowia, zginęła 19-letnia. Druga poszkodowana osoba - młody mężczyzna w ciężkim stanie trafił do szpitala. Jak informują lekarze, ma poważne urazy wewnętrzne; trwa walka o jego życie. Ranny został także kierowca bmw - ma niegroźny uraz głowy. Od mężczyzny pobrano krew do badań. Na razie nie wiadomo, czy 20-latek był pijany lub pod wpływem środków odurzających. Policjanci przebadali natomiast 27-letniego kierowcę jaguara. Wiadomo, że był trzeźwy. Do wyjaśnienia został zatrzymany w policyjnym areszcie. Prawdopodobnie jeszcze dziś zostanie przesłuchany. Niewykluczone, że usłyszy zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Jak ustaliła nasza dziennikarka Anna Kropaczek, samochody, które się zderzyły, nie uczestniczyły w wyścigach. Świadkowie zdarzenia potwierdzają jednak, że w tym miejscu odbywały się nielegalne zawody. Także policja przyznaje, że w rejonie oczyszczalni często dochodziło do nielegalnych wyścigów.Wszystko wskazuje na to, że miały tam miejsce nielegalne wyścigi. Było kilkanaście samochodów i grupa obserwatorów. Już w ubiegłym roku mieliśmy sygnały, że młodzi ludzie ścigają się samochodami w tej części miasta - zaznaczył podinspektor Wojciech Głowacz, jeden z policjantów prowadzących sprawę. W nielegalnych wyścigach - według ustaleń funkcjonariuszy - uczestniczyło około 20 osób, zarówno ze Śląska, jak i Małopolski." Więcej: http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-tragedia-podczas-nielegalnych-wyscigow-w-jaworznie,nId,606453 Sławomir Nowak: Mam poczucie rozgoryczenia, biję się w pierś za A2
"Mam poczucie rozgoryczenia, że nie wszystko się udało, wiem, że będę rozliczany i biorę to na siebie - mówi o nieukończonej przed Euro 2012 autostradzie A2, gość Kontrwywiadu RMF FM Sławomir Nowak. Jednak nieskończona autostrada A2, to także wiele lat zapóźnień, także nieudolność i niechlujstwo ministra Polaczka, który nie przygotował ani kilometra tej drogi. Gdyby PiS, który dzisiaj krytykuje i kontruje nasze działania, zbudował choć te 20 krytycznych, brakujących dziś A2 kilometrów, nie byłoby problemu - dodaje. Konrad Piasecki: Czy nie jest panu, tak po ludzku, wstyd za tę A2 nieskończoną? Sławomir Nowak: Tak po ludzku, rzeczywiście mam poczucie takiego rozgoryczenia, że nie wszystko to, co było zamierzone i zaplanowane, się udało, zwłaszcza na tym krytycznym odcinku A2. A bije się pan we własną pierś, pierś poprzednika? Nie, zawsze we własną. Czyli to moja wina - powie pan? Pracuję na własny rachunek, oczywiście biorę to całkowicie na siebie. Ale z drugiej strony, trzeba pamiętać, że to jest wiele lat zapóźnień. Gdyby PiS, który dziś tak chętnie komentuje i kontruje, i krytykuje, zbudował chociaż 20 kilometrów, tych brakujących, krytycznych 20 kilometrów na A2, to nie mielibyśmy dziś problemów. Czyli chce pan powiedzieć 1400-letnie zaniedbania w sprawie polskich autostrad... Niechlujstwo i nieudolność chociażby ministra Polaczka, który nie przygotował ani jednego kilometra drogi. A niechlujstwo i nieudolność ministra Grabarczyka? Który Chińczyków zatrudnił, a ci Chińczycy zrobili to, co zrobili? Ja nie powiedziałem, że nam się wszystko udało i dlatego również chętnie będę bił się we własne piersi. Natomiast, żeby zobaczyć duży obrazek, trzeba spojrzeć na wszystko. W takim razie te nagrody za A2 wyglądają jak żart, panie ministrze. Ze 100-kilometrowego odcinka A2 brakuje nam 20 kilometrów, a tak na prawdę tylko kilka kilometrów wybudowanej drogi. Dlatego trzeba będzie ruch skierować krajową "72", żeby "by pasować" ten brakujący fragment. Jak w takim razie można wypłacać nagrody dla urzędników za to, że dzielnie pracowali przy budowie tej autostrady? To jest wypłacone, ja nie ma wpływu na te nagrody, bo to decyzja GDDKiA. Pan tę decyzję zaakceptował i pochwalił? Post factum tzn. ja ją przyjąłem do wiadomości. Myślę, że można było poczekać z tą nagrodą do finału budowy. Ja znam te sześć osób, które pracują, i z nimi wielokrotnie spotykamy się i rozmawiamy. Często też wspólnie jeździmy na te budowy i wiem, że to nie są politycy, a urzędnicy i inżynierowie bardzo zaangażowani w tę grę. Ja bardzo wyraźnie chcę powiedzieć niezależnie od krytyki, która spotyka Generalną Dyrekcję czy mnie z tego tytułu, ludzi za dobrą pracę warto motywować i nagradzać. I tych, którzy ciężko pracują na tej autostradzie, trzeba nagrodzić. Rozumiem, że ktoś był zaangażowany, ktoś poświęcał być może swój prywatny czas, ale w takim razie oczekiwałbym też kar dla tych, którzy zawalili, którzy zrobili błędy, wybrali złych wykonawców. I na pewno takie konsekwencje będę wyciągał, jeżeli ten projekt się zawali. Czy będą konsekwencje finansowe czy pan będzie wyrzucał z pracy? A ma pan już zdiagnozowane, kto zawalił? Spokojnie panie redaktorze. Jestem bardzo spokojny. Tak, jak ja będę rozliczany przez swoich wyborców, przez szefa rządu z każdego niepowodzenia i z każdej rzeczy dobrej i złej, tak samo ja nie będę wahał się wyciągać konsekwencji w stosunku do ludzi, instytucji, którzy są mi podlegli. Natomiast jeśli chodzi o generalną dyrekcję w tym aspekcie walki o dokończenie tych inwestycji, o wyrzucenie jednego wykonawcy, czyli COVEC-u, wyłonienie następnego, potem po upadku tego następnego przejęcie konsorcjum przez Bogl a Krysl i motywowanie Bogl a Krysl do ciężkiej pracy i to dzisiaj ma miejsce, z tego przyspieszenia jestem zadowolony. Pewnie gdyby to się wszystko wydarzyło wcześniej, bylibyśmy dzisiaj w innej sytuacji. Panie ministrze, ale podsumowując stan na dzisiaj. Autostradowego połącznia Warszawa-Berlin nie ma. Na dzisiaj nie ma. Połączenia autostradowego północ-południe nie ma. Nie, bo nie miało być też. Autostrady albo drogi szybkiego ruchu Gdańsk-Warszawa nie ma. Jest - S7. Skończona na Euro? Nigdy nie miała być skończona na Euro, nie była planowana. Czyli nie ma. Ale spokojnie panie redaktorze, niech pan tak nie galopuje. Są fragmenty, które nie były rozpoczęte wcale w budowie, bo po prostu na razie nie ma jeszcze pieniędzy na to. W nowej perspektywie budżetu dokończymy całą sieć budowy dróg, między innymi całą S7 z północy na południe. Autostrady wschód-zachód tej południowej też nie ma. Jest autostrada A4 do Krakowa i dalej w budowie do granicy z Ukrainą. Ale podczas Euro jej nie będzie. Nie, nie będzie. I pan mówi: "Polska zdała egzamin". Dlatego wystawiam ocenę dostateczną jeżeli chodzi o ten system dróg, który w Polsce istnieje, plus autostrady wybudowane. Bo też proszę na to spojrzeć od drugiej strony, że jednak są też i wybudowane odcinki. Ale polityków raczej rozliczamy z tej części szklanki, która jest pusta, a nie tej, która jest pełna. I bardzo dobrze, ja jestem gotowy do rozliczania się z tego, ale uczciwie i rzetelnie. I patrzymy w zapowiedzi: "Naszą ambicją będzie połączenie miast głównych aren mistrzostwEuro 2012 siecią szybkich dróg". Pamięta pan. W związku z tym uczciwie i rzetelnie od pierwszego dnia swojego urzędowania mówię, że nie wszystkie odcinki będą ukończone, natomiast w sensie infrastrukturalnym jeśli chodzi o drogi, mamy spełnione wszystkie minima, które są potrzebne do przeprowadzenia tego turnieju i będziemy sprawnie i bezpiecznie, też dzięki takiemu elastycznemu zarządzania ruchem na drogach, przemieszczać się do naszym kraju. Ale uczciwie i rzetelnie możemy też powiedzieć, że to zdanie zaczerpnięte z expose premiera Donalda Tuska z 2007 roku okazało się, że przyniosło klęskę. Było uprawnione, dlatego, że rozpoczynaliśmy rządy nie wiedząc, że za chwilę rozpocznie się największy kryzys gospodarczy w dziejach Europy i to się stało. No nie, ale to nie kryzys... ...proszę nie przewracać oczami panie redaktorze, bo taka jest prawda. Panie ministrze, ja przewracam oczami, bo jak pan mi powie, że kryzys spowodował, że nie wybudowaliśmy autostrad, to ja przepraszam bardzo będę przewracał oczami i się śmiał, bo kryzys nie ma z tym kompletnie nic wspólnego. Bo pieniądze z Unii na autostrady były, pieniądze w budżecie były, zawiodła organizacja i zarządzanie tym wielkim projektem. Nie chcę z panem tutaj przeciągać liny i jak powiedziałem, przyznaję w pełni, że nie wszystko się udało. Przypomnę tylko, że w pierwszym roku kryzysu trzeba było ściąć budżet państwa o 25 miliardów złotych m.in. Krajowy Fundusz Drogowy z którego budujemy drogi. Ja powiedziałbym panu tak, gdyby pan położył mi na stole dodatkowe miliardy złotych to byśmy z kopyta ruszyli kolejne projekty drogowe i autostradowe, bo w odróżnieniu do naszych poprzedników... ...i skończyłby pan te autostrady przed Euro? Nie, ale skończyłbym je w odpowiednim czasie, tak, że Polacy w końcu pojadą po tych drogach, bo nasi poprzednicy nie zrobili nic w tej sprawie. Spójrzmy na tych nieszczęsnych podwykonawców, którzy mają naprawdę bardzo realne problemy. Jak pan im pomoże? Czy jest możliwe takie rozwiązanie, że budżet państwa wypłaci im to co im się należy od dużych wykonawców i będziecie ściągać z tych dużych pieniądze. Dotyka pan pośrednio pierwszego tematu naszej rozmowy, czyli ewentualnych opóźnień. ja tylko jedno zdanie do tamtego, do obrazka, jeżeli chodzi o przygotowania do Euro 2012. Panie ministrze, ale niech pan spojrzy na ten zegar. To jest mój zegar, tak? Pan musi go przestrzegać, tak. Jeżeli chodzi o drogi to jesteśmy przygotowani dostatecznie, jeżeli chodzi o kolej jesteśmy przygotowani dobrze, modernizacyjnie i infrastrukturalnie jeżeli chodzi o lotniska bardzo dobrze. Natomiast jeżeli chodzi o podwykonawców. To jest problem dokładnie związany z wykonywaniem prac na autostradach. Żadną ustawą i żadnym prawem nie zalegalizujemy, czy nie usankcjonujemy rzetelności i uczciwości ludzi. To co ma miejsce dzisiaj na części budów to jest nierzetelne i nieuczciwe rozliczanie się wykonawcy z podwykonawcami. Tutaj zgoda, ale... Ja chcę bardzo wyraźnie powiedzieć, strona publiczna, czyli np. Generalna Dyrekcja, która działa również w pana imieniu, płaci wykonawcom na czas, nawet przed czasem faktury. Więc to wszystko jest zapłacone. A wykonawcy nie płacą podwykonawcom, tamci padają i to jest problem dla nas wszystkich. Dlatego w nowych przetargach. Już chociażby na tych na Janki tu w Warszawie i na most Grota-Roweckiego w Warszawie. Wprowadzamy takie obligacje, które wykonawca będzie musiał przedstawić zamawiającemu, czyli Generalnej Dyrekcji, rozliczenie z podwykonawcami. W przeciwnym razie nie uzyska od nas płatności. A co z tymi, którzy układają dzisiaj? To pierwsza zasada, druga zasada będzie taka, że wszyscy podwykonawcy, wszyscy będą musieli być zatwierdzeni w generalnej dyrekcji. Dzisiaj było inaczej. Czy to jest dostawca piachu czy to jest usługodawca czy to jest wykonawca robót budowlanych. Pan tu mówi o przyszłości, a ja mówię o przeszłości. Ale pan macha ręką panie redaktorze na rzeczy, które są w dzisiejszym stanie prawnym i wyłącznie na podstawie dzisiejszego stanu prawnego. Ja nie macham ręką, tylko się zastanawiam, jak pan pomoże tym, którzy dzisiaj upadają? Wyłącznie na podstawie dzisiejszego stanu prawnego możemy funkcjonować. Przygotowuję ustawę, która będzie pomagała również tym podwykonawcom, którzy są dzisiaj w tarapatach finansowych. Nie z naszej winy i chcę to bardzo wyraźnie powiedzieć, ale pomożemy tym ludziom. Uważam, że ten proceder nieuczciwości ze strony wykonawców w stosunku do podwykonawców trzeba zwalczać i trzeba tym ludziom pomóc. Pomożecie im finansowe i dacie tym ludziom pieniądze? Tak, po prawomocnym orzeczeniu sądu, jeżeli ten podwykonawca uzyska prawomocny nakaz zapłaty za swoją wykonaną pracę, czyli sąd potwierdzi, że ta praca została wykonana. Strona publiczna zamawiających, która do tej pory nie mogła tego zrobić to na podstawie nowej ustawy to zrobi. " Wielka Brytania: Wielka parada statków uświetni jubileusz Elżbiety II
"Tysiąc statków, łodzi, żaglowców i innych jednostek z 20 tysiącami osób na pokładzie przepłynie od mostu Putney do średniowiecznej twierdzy Tower w Londynie z okazji Diamentowego Jubileuszu Elżbiety II. Wielka parada odbędzie się 3 czerwca. Ostatnią uroczystość tego typu o podobnych rozmiarach zorganizowano w Zjednoczonym Królestwie 350 lat temu. W paradzie wezmą udział jednostki pływające wszelkiego rodzaju - weneckie gondole, łodzie Maorysów, chińskie dżonki, osada żeglarska, która zdobyła złoty medal na igrzyskach w Pekinie, dau (tradycyjny arabski statek żaglowy), kutry rybackie, kajaki, łodzie ratunkowe. Będzie to nie byle jaki show. Ma na celu podziękowanie Elżbiecie II za 60 lat ciężkiej pracy - zaznaczył lord Salisbury, który przewodniczy komitetowi organizacyjnemu imprezy. Dodał, że jej koszty oceniane na ok. 10,5 mln funtów w większości pokryli prywatni sponsorzy. Najlepszy widok na przepływające statki ma być na mostach Lambeth, Westminster i Blackfriars, które mają ograniczoną pojemność, dlatego zapewnienie sobie na nich dobrego miejsca będzie nie lada wyczynem. Szczęśliwcy, którym uda się tam dostać, muszą się jednak liczyć z tym, że zostaną poddani szczególnej kontroli. Centralne miejsca na mostach, pod którymi przepłynie flotylla, będą zamknięte dla publiczności ze względów bezpieczeństwa. Zaostrzona kontrola obejmie 30 tys. ludzi. Zagrają muzykę z filmów o BondzieJednostki biorące udział w paradzie będą sprawdzone przez specjalne grupy policyjne z psami. Wszystkich uczestników uprzedzono o bezwzględnym zakazie picia alkoholu i wymogach bezpieczeństwa na rzece. Parada potrwa od 14.40 do 17.30 czasu lokalnego. Elżbieta II i jej najbliżsi będą płynąć barką z baldachimem. Na czele flotylli płynąć będzie dzwonnica z ośmioma dzwonami, którą będą witać dzwony kościołów mijanych po drodze. Na 10 barkach płynąć będą orkiestry. Przy mijaniu siedziby wywiadu (MI6) orkiestry będą grały utwory oparte na motywach z filmów Jamesa Bonda. Będzie też tradycyjna muzyka ludowa i orkiestra symfoniczna. Na niektórych statkach wystąpią m.in. linoskoczkowie." Więcej: http://www.rmf24.pl/ciekawostki/news-wielka-parada-statkow-uswietni-jubileusz-elzbiety-ii,nId,606396 Pionierskie rozwiązanie na łódzkim lotnisku: Pies będzie płoszył ptaki
"Na łódzkim lotnisku ptaki będzie płoszył pies rasy border collie - poinformowała rzeczniczka portu Ewa Bieńkowska. Jak twierdzi, to pionierskie rozwiązanie w skali kraju. Bieńkowska zwróciła uwagę, że tradycyjne metody płoszenia ptaków polegają na używaniu sygnałów dźwiękowych, środków pirotechnicznych czy wizualnych. Według niej, metody te w dłuższej perspektywie czasu są nieefektywne i nieopłacalne, bo ptaki się do nich adaptują. Rzeczniczka przypomniała, że to amerykańscy specjaliści opracowali metodę płoszenia ptaków oraz ssaków na lotnisku przy pomocy psów. Ptaki postrzegają psa jako drapieżcę i szybko uczą się, że teren patrolowany przez border collie nie jest bezpiecznym miejscem do żerowania - informuje Bieńkowska. Jak twierdzi, metoda została wprowadzona na trzech komercyjnych lotniskach w USA i dwóch w RPA oraz w trzech bazach wojskowych. Po raz pierwszy została zastosowana w lutym 1999. Według Bieńkowskiej psy border collie mogą pracować przez wiele godzin w różnych warunkach pogodowych oraz mogą zostać przeszkolone, aby płoszyć różne gatunki fauny od szpaka po jelenia. Psy te są bardzo inteligentne i bezwzględnie posłuszne, co - jak mówi rzeczniczka - jest bardzo ważne w takim miejscu, jak lotnisko. Falco "zaopiekuje się" lotniskiemPies, który ma pracować w łódzkim porcie lotniczym, nazywa się Falco i ma sześć miesięcy. Obecnie uczy się posłuszeństwa oraz odpowiednich komend związanych z płoszeniem ptaków. Pies przebywa w domu opiekuna i przyjeżdża codziennie na lotnisko. Od początku 2013 roku będzie mieszkał na lotnisku. Pracować z nim mają dwie osoby. Od pierwszych dni wykazał instynktowne zainteresowanie ptakami, po paru dniach zrozumiał, że wymagamy od niego płoszenia i wyganiania ptaków - twierdzi rzeczniczka lotniska. Dodała, że obok metody z psem w łódzkim porcie dalej stosowane są m.in.: metody sokolnicze, akustyczne, pirotechniczne." Drogie nieruchomości idą pod młotek
"Właściciele chcą sprzedać biurowce i centra handlowe warte miliardy złotych. Problem w tym, że wielkiego zainteresowania po stronie kupujących nie widać - donosi "Puls Biznesu". Łódzka Manufaktura, krakowskie Centrum Biurowe Lubicz, warszawski wieżowiec Warsaw Financial Center (WFC) czy biurowiec Metropolitan przy pl. Piłsudskiego - to tylko kilka nieruchomości, które już są lub wkrótce będą wystawione na sprzedaż. Prawie każda z nich jest warta setki milionów euro. Niektóre nieruchomości zostaną sprzedane poniżej oczekiwanej ceny wywoławczej, a część będzie musiała poczekać na kupca dłużej. Już widać przykłady takich budynków, które są na rynku od dłuższego czasu, ale ich właściciele nie są skłonni zaakceptować niższej ceny i odkładają decyzję o zbyciu - mówi Przemysław Felicki, dyrektor z działu inwestycyjnego agencji CBRE. Polska - obok Niemiec, Francji i Wielkiej Brytanii - jest uważana za jeden z najlepszych europejskich rynków na inwestowanie w nieruchomości. Aż 83 proc. spośród 524 przebadanych przez Ernst & Young inwestorów uważa nasz kraj za atrakcyjny lub bardzo atrakcyjny." Więcej: http://www.rmf24.pl/ekonomia/news-drogie-nieruchomosci-ida-pod-mlotek,nId,606411 Zeszli z politycznej sceny i poszli do biznesu
"Byli najważniejszymi ludźmi w państwie, posiadali ogromną władzę, prestiż i popularność. Dziś wielu byłych polityków odnajdują się w biznesie. Jest jednak wielu takich, którzy po latach spędzonych np. w Sejmie, wypadają ze swojego zawodu i bardzo trudno wrócić im do pracy. Państwo zadbało o ustępujących prezydentów i oni nie muszą się martwić o swój byt. Do końca życia otrzymują prezydencką emeryturę - ok. 6 tys. zł. Dostają też pieniądze na utrzymanie swojego biura (ok. 11 tys. zł), służbowy samochód i ochronę. Ponadto Lech Wałęsa i Aleksander Kwaśniewski zarabiają na płatnych wykładów i spotkaniach, a także wydawaniu książek. Ale takich jak oni - znanych i popularnych na całym świecie - jest jednak niewielu. Poza byłymi prezydentami niewielu polityków może pochwalić się taka pozycją. O ile byli prezydenci nie tracą nic z prestiżu dawnego życia, o tyle byli premierzy nie mają już tak kolorowo. Firmy nie chcą zatrudniać oficjalnie byłych szefów rządu. Zamiast oficjalnej listy płac wolą zaproponować niedługi kontrakt. Są jednak politycy, którzy po odejściu z politycznej sceny nieźle sobie radzą. Należą do nich prawnicy - wyrobione znane nazwisko i popularność przysparzają mu klienteli. Gorzej, gdy po kilkunastu latach pracy w parlamencie wypada się z własnego zawodu. Najtrudniej w tym przypadku jest politykom lekarzom." Więcej: http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-zeszli-z-politycznej-sceny-i-poszli-do-biznesu,nId,606412 |
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
!! ACTA ! Dokument został podpisany. Co teraz?
!!!! ALERT ! Chcesz przekazać ważne infromacje? Pisz!
! ALERT! Wysokie stężenie pyłów na Śląsku!
!!! ELEKTROWNIA ATOMOWA W POLSCE
! Społeczna Krajowa Sieć Ratunkowa
!!!! SPRAWDŹ CZYM ODDYCHASZ!!
!!!ALERT ! WYSOKIE STĘŻENIE PYŁÓW W POWIETRZU NA ŚLĄSKU!
Francja: Tuluza
Historia
Niezależne dane
Pomiary na świecie
Pomiary online w Polsce
RAPORTY, BADANIA, WAŻNE INFORMACJE
Ruchy mas powietrza
Rząd Uwalnia Zawody
Schrony
Stan reaktorów w Fukushima Daiichi Da
Strony Rządowe
Zestaw przetrwania
Loading
|